środa, 1 listopada 2017

Coco. Kocham ten film


     1 listopada. Dzień Wszystkich Świętych. Czas zadumy. W Polsce jest to święto dość smutne, obchodzone z wielką czcią i w ciszy. Chodzimy na groby naszych bliskich zmarłych, zapalamy znicze i pogrążamy się w zadumie.


       Po drugiej stronie oceanu zamiast smucić się i zamartwiać panuje moda na straszenie. Moda, która powoli zaczyna zadomawiać się także u nas. Bale przebierańców, wyprawy po cukierki,  wycięta dynia podświetlona od środka, duchy, wampiry oraz czarownice mają się u nas coraz lepiej. Święto ma tak samo wielu zwolenników co przeciwników. 

      Moim zdaniem ludzie mają powoli dość otaczającego nas smutku i dlatego tak chętnie kopiują amerykańskie święta, które nie ma co ukrywać, są dużo weselsze od naszych. Wystarczy porównać sposób obchodzenia Święta Niepodległości. My mamy pochody i opłakiwanie poległych żołnierzy, a oni się bawią i cieszą z odzyskanej niepodległości. Oczywiście nie twierdzę, że mamy zapomnieć o tych, którzy oddali życie za naszą ojczyznę, jednakże można przecież oddać hołd poległym, a później cieszyć się z tego co dla nas zrobili.

      Podobnie sytuacja ma się z Halloween. Można przystroić dynie, a później iść na cmentarz i pomodlić się za dusze naszych zmarłych bliskich. Moim zdaniem jedno drugiego nie wyklucza.

       Niemniej jednak najbardziej podoba mi się chyba idea Dia de Muertos - Święta Zmarłych obchodzonego w Meksyku. Zabawa i radość połączona ze wspólnym biesiadowaniem żywych i zmarłych. Cieszenie się z tego, co mieliśmy okazję przeżyć wspólnie z osobami, które kochamy, zamiast opłakiwać, to że ich zabrakło. Pewnie niejednokrotnie i tak łza się w oku zakręci, ale radość jest uczuciem przewodnim meksykańskiego święta.

       O święcie dowiedziałyśmy się nieco więcej podczas lektury Coco. Kocham ten film.

     Bajka opowiada o chłopcu, który marzy o tym, aby zostać muzykiem, jednak w jego rodzinie muzyka jest surowo zakazana. Dawno temu praprababcia Miguela została porzucona przez męża, który podobnie jak chłopiec chciał zostać sławnym artystą. Od tej pory w rodzinie panuje zaskakujący zakaz: zero muzyki


     Gdy Miguel próbuje przekonać prababcię Coco do odwołania zakazu ta rozbija jego gitarę. Bez niej chłopiec nie może wziąć udziału w konkursie talentów. Zabiera więc instrument z pomnika swojego muzycznego idola Ernesta de la Cruza. Jednak okradanie grobu nikomu nie może ujść na sucho i Miguel trafia do Krainy Umarłych. Jego niecodzienna podróż pomaga mu odkryć rodzinną tajemnicę i uratować od zapomnienia Hektora. 





     Muszę przyznać, że trochę obawiałam się czytać dziewczynkom książkę o chodzących kościotrupach, jednak przed przystąpieniem do lektury wyjaśniłyśmy sobie, że to tylko bajka i że w nich wszystko jest możliwe. 

      Opowieść bardzo się im spodobała, podobnie zresztą jak mnie. To pełna ciepła historia o miłości i możliwości spełniania marzeń. Dzięki niej możemy także bliżej poznać meksykańską tradycję, dowiedzieć się co to jest ofrenda i jak mieszkańcy Meksyku cczą swoich bliskich, którzy już odeszli.


      Bardzo podobało mi się stwierdzenie, że każdy człowiek umiera dwa razy. Raz gdy odchodzi z Krainy Żywych do Krainy Umarłych, a drugi raz "kiedy w Krainie Żywych nie zostaje nikt, kto Cię pamięta". Następuje wówczas śmierć ostateczna. Coś w tym jest. Co prawda w naszej religii dusza ludzka jest nieśmiertelna, niemniej jednak faktycznie, gdy nikt już o nas nie pamięta umieramy ponownie.  

       Wiem, jak trudno pogodzić się z faktem odejścia kogoś nam bliskiego, ale może zamiast kopiować tylko amerykańskie tradycje zaczerpnijmy też nieco z meksykańskiego święta i cieszmy się, ze wspólnych chwil, które mogliśmy razem przeżyć.



        







10 komentarzy:

  1. Bajki nie znam, ale rzeczywiście święto dość ciekawe...każdy ma swój sposób na oswajanie tematu śmierci

    OdpowiedzUsuń
  2. Idziemy na film 24-go listopada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się wybieramy, ale jeszcze nie wiem kiedy będzie u nas

      Usuń
  3. Nie slyszalam o tym święcie, zaraz poczytam więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My po prostu uwielbiamy tę serię książek z Egmontu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W 2014 miał premierę film Księga życia... wspaniały, nie tylko dla dzieci ale przede wszystkim dla dorosłych. Polecam z całego serca http://www.filmweb.pl/film/Ksi%C4%99ga+%C5%BCycia-2014-683515#
    Nie znam tej bajki, o której Pani pisze, ale z przykrością stwierdzam, że zbyt dużo zaczerpnięto tu właśnie z Księgi życia: motyw Krainy Pamiętanych i Zapomnianych, Manolo od dziecka grający na gitarze, nawet wizualne przedstawienie niektórych postaci jest takie samo... Warto sięgnąć do oryginału, polecam! Dodatkowy atut to przepiękna muzyka, i co najważniejsze, dialogi nie zepsute dubinngiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że istnieje podobny film. Dziękuję za informację, chętnie go obejrzę.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...