czwartek, 20 kwietnia 2017

Egmont dla małych księżniczek


       Od początku codziennie czytam córeczkom bajki na dobranoc. Zawsze starałam się wybierać pozycje uniwersalnie, niekoniecznie przeznaczone głównie dla dziewczynek. 

     Owszem, przeczytałam klasykę typu Kopciuszek, Królewna Śnieżka czy Śpiąca Królewna, ale raczej próbowałam unikać pokazywania im stereotypów, że dziewczynka równa się księżniczka czekająca na swojego księcia. Podobny stosunek miałam do ciuchów, nie oznacza to jednak, że w szafie dziewczynek nie było sukienek, ale nie zakładałam im ich codziennie. Chciałam równowagi.

         Wszystkie moje starania poszły jednak na marne, przedszkole (chyba, bo inne wytłumaczenie nie przychodzi mi do głowy) sprawiło, że mam teraz w domu małą księżniczkę (na razie tylko Myszkę dopadł ten syndrom), która najchętniej codziennie ubierałaby balowe sukienki, które tańczą. Bo musicie wiedzieć, że sukienka, która nie tańczy nie nadaje się do założenia. Co rano prowadzimy więc zażartą dyskusję na temat tego, że na zewnątrz jest zimno i że dobrze byłoby jednak ubrać spodnie; że idziemy na rehabilitację więc getry będą wygodniejsze; że właśnie wychodzimy na rower i sukienka nie za bardzo nadaje się do jazdy. Do sukienek dochodzi jeszcze biżuteria i królewskie maniery. Krok jak dama, wyciąganie ręki do całowania jak dama, kłanianie się jak dama. Prawdziwa księżniczka. Nie mogę tylko zrozumieć dlaczego gdy idzie na tańce, gdzie poruszanie się z gracją byłyby wskazane, zachowuje się i rusza jak generał. 

        Zabawa w Kopciuszka, Elsę czy syrenkę Ariel jest u nas na porządku dziennym. Już nie raz tata czy dziadek musieli biegać po całym domu i przymierzać pantofelek wszystkim damom zamieszkującym nasze małe królestwo.

       Podobnie jest z książkami, nasze półki zajmuje coraz więcej bajek o księżniczkach. Na szczęście jednak, jeśli chodzi o literaturę, to Myszka nie jest aż tak restrykcyjna jak w przypadku ciuchów i dopuszcza także możliwość czytania innych pozycji niż tylko te o królewnach.

       Ostatnia przesyłka od wydawnictwa Egmont wprawiła moje córeczki w wielki zachwyt. W paczce znajdowały się aż cztery książki o księżniczkach! (dwie opiszę następnym razem)

Złota księga. Mała Syrenka.


      Ta wyjątkowo pięknie wydana, ekskluzywna pozycja o grubej, miękkiej okładce,  jest ostatnio ulubioną książką Myszki. Czytałyśmy ją już kilkukrotnie. Przygody Ariel, córki króla mórz i oceanów, która chce zostać kobietą, aby móc poślubić ukochanego księcia bardzo przypadły Myszce do gustu. 

      Treść, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, okraszona jest urokliwymi, bajecznie kolorowymi ilustracjami nawiązującymi bezpośrednio do filmu Disneya.




     Oglądałam Ariel w kinie prawie 30-lat temu. Pamiętam, że byliśmy z tatą i siostrą w kinie nad morzem, a bajka była z napisami. Byłyśmy małe i nie umiałyśmy jeszcze czytać. Nie kojarzę z tamtego okresu fabuły bajki, ale doskonale pamiętam to, że tata siedział między nami i czytał nam  ją całą.


Piękna i Bestia. Kocham ten film.


     Historię Pięknej i Bestii poznałam całkiem niedawno. Oczywiście kojarzyłam wcześniej tytuł i głównych bohaterów, ale nie do końca wiedziałam o co chodzi i jak to się stało, że piękna dziewczyna zamieszkała z Bestią. Do przeczytania książki przekonała mnie dopiero Myszka. 

        Dzieje Pięknej i Bestii, jak niewiele innych historii, uświadamiają dzieciom, że nie ważne jest to jak wyglądamy, a nasze zewnętrzne atrybut przestają mieć znaczenie gdy nie jesteśmy wartościowymi ludźmi (jak postać Gastona). Liczy się tylko wnętrze człowieka, jego wrażliwość, mądrość i czysta dusza. 

      W święta udało nam się niechcący trafić na ekranizację bajki, którą oglądnęliśmy całą rodziną. Bajka został nakręcony w 1991 roku, ale nigdy wcześniej jej nie oglądałam.





      A Wy macie w domu małe królewny czy chłopczyce?

Tytuł: Mała Syrenka. Złota księga.
Autor:  Adrianna Zabrzewska
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 96
Rozmiar: 20,5 x 28

Tytuł: Piękna i Bestia. Kocham ten film.
Autor:  praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 64
Rozmiar: 20,5 x 28

13 komentarzy:

  1. O widzę jedna z moich ulubionych bajek! Z Disneya uwielbiałam jeszcze Pocahontas, a później już Mulan. Widać że ewoluowalam w kierunku kobiet pewnych siebie, stawiających na swoim. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Arielkę czytałam mojej siostrze. A Piękną i bestię sama bardzo lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewne rzeczy, na szczęście, się nie zmieniają :)

      Usuń
  3. Uwielbiamy uwielbiamy :) W naszej biblioteczce sporo tytułów z Egmontu mamy :)
    Ha ha nawet się zrymowało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiem jak Ci zazdroszczę małej księżniczki. Moja mała to by tylko w spodniach i dresach chodziła. Ile ja się muszę nagadać żeby czasem ubrała sukienkę, bo np. mają wigilię w przedszkolu albo jadą do teatru.
    Piękna i Bestia oraz Mała Syrenka to klasyka, którą powinno znać każde dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas płacz jak trzeba ubrać spodnie...a przecież czasem trzeba :)Rodzicom - nie dogodzisz ;)

      Usuń
  5. A nasza starsza ( niecałe 3 latka) uwielbia księżniczki i chodzenie w sukienkach ( najważniejsze, żeby porządnie wirowały ;) ) To ciekawe jak każde dziecko lubi co innego.
    Ale do rzeczy. Czy te wydania z Disneya nadają się dla takiego malucha, czy raczej dla większego dziecka? Uwielbiam te ich postacie, są takie pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od dziecka. Bajki mają dużo kartek, ale tekstu na stronie niewiele. Pewnie i tak maluch nie wszystko zrozumie, za to ilustracje przyciągną wzrok.

      Usuń
  6. Jako Dziecko uwielbiałam te wszystkie księżniczki z Disneya ale Dusi tejże miłości raczej po mnie nie odziedziczyła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedne dziewczynki wolą księżniczki, inne samoloty lub pociągi :) I to jest piękne :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...