wtorek, 23 sierpnia 2016

Aktywne wakacje z dziećmi


      Ponad 2 tysiące przejechanych kilometrów. Góry, doliny, wąwozy, jaskinie i morze. A wszystko to z dwójką dzieci. Da się? Da się! 


       Ci którzy nas znają wiedzą, że u nas temat planowania wakacji jest tematem tabu. Każda próba ustalenia gdzie spędzimy najbliższy urlop kończy się kłótnią. Ja najchętniej spakowałabym namiot, śpiwory oraz kuchenkę turystyczną i starała się zobaczyć jak najwięcej nowych miejsc, i to najlepiej takich z dala od upałów. Mój mąż, natomiast, należy do tych osób, które poleciałyby samolotem w jakieś egzotyczne miejsce, na przykład na Kubę, wylądowały najchętniej prosto na plaży i nie zeszły z niej przez najbliższe dwa tygodnie, przewracając się tylko z boku na bok żeby słońce nie ominęło żadnego skrawka ciągle zbyt białego ciała. Gdyby do tego jeszcze ktoś co chwilę donosił zimne piwo to byłby to dla niego już raj na ziemi.

       Planowanie wakacyjnego wyjazdu zostawiamy więc zawsze na ostatnią chwilę, podobnie było i w tym roku. Staram się zawsze znaleźć jakiś kompromis między namiotem i aktywnym spędzeniem czasu, a hotelem i leniuchowaniem na plaży. Do tego wszystkiego trzeba jeszcze wziąć pod uwagę dzieci. Choć z nimi chyba jest najmniej problemów, Myszce się wszędzie podoba, a Kruszynka i tak wszędzie marudzi.

        Ostatecznie w te wakacje nastawiliśmy się na dwa kierunki: Słowenię w wersji namiotowej i Chorwację w wersji hotelowej.

      W Słowenii spędzaliśmy czas bardzo aktywnie:
- chodziliśmy po górach




- doszliśmy do wodospadu Savica


- byliśmy nad Jeziorem Bled



- kąpaliśmy się w Jeziorze Bohnij


- przeszliśmy Wąwóz Vintgar



- odwiedziliśmy jaskinie: Postojną, Pivkę oraz Czarną




 - zwiedziliśmy Predjamski Grad



- oglądaliśmy skalne mosty  w wąwozie Rakov Skocjan



- zwiedziliśmy Lubljanę



- a na koniec odwiedziliśmy jeszcze Piran



      Każde z tych miejsc opiszę dokładnie w późniejszym czasie, ponieważ zdecydowanie zasługują na większą uwagę niż tylko wzmianka i zdjęcie.

      Dziś chciałabym się skupić na tym jak przygotować się do takiej wyprawy i jak przeżyć ją z dziećmi. Chodzenia było sporo (chyba ani razu nie były noszone na rękach) i nie ma co ukrywać, że dziewczyny czasami marudziły.

     Na takie momenty mam wypróbowane 3 sztuczki pomagające przetrwać aktywne wakacje z dziećmi:

- kłamstwo - "już jesteśmy blisko", "już niedaleko", "jeszcze trochę".
Choć czas to pojęcie bardzo względne, bo przecież skoro z 10 godzinnej podróży samochodem zostały nam jeszcze "tylko" 3 godziny to można już chyba powiedzieć "jeszczetylko trochę, jesteśy coraz bliżej".

- szantaż - lub inaczej motywacja.
Zawsze mam w plecaku jakieś lizaki albo żelki, które dziewczynki mają dostać gdy dotrą na miejsca bez zbyt wielkiego marudzenia

- iluzja - "popatrz jak dużo już przeszłaś.
Ta metoda bardzo podoba się szczególnie Kruszynce, teraz nawet jak idziemy do sklepu to w połowie drogi odwraca się i pokazuje mi z dumą ile już przeszła.

      Nie udało mi się jeszcze niestety znaleźć sposobu na marudzenie męża.

      Przy wyjeździe z dziećmi bardzo ważne jest także to aby zadbać o zabranie ze sobą odpowiednich dokumentów:
- paszport lub dowód osobisty - niby oczywiste, a ja przypominam sobie o tym zawsze dopiero w ostatniej chwili
- ubezpieczenie - zawsze mamy przy sobie Europejskie Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (ważne tylko na terenie UE), a także dodatkowe ubezpieczenie.


     Z drugą częścią urlopu - pobytem w hotelu - jest już zdecydowanie mniejszy problem. Tu przeważnie decydujemy się na skorzystanie z usług biura podróży, w którym kupujemy kompleksową ofertę. Przy wyborze oferty, bardzo ważna jest dla nas odległość od morza oraz animacje dla dzieci, a szczególnie wieczorne mini disco. Dla moich dziewczynek tylko to się liczy na wakacjach!


      Choć uwielbiam biwakowanie pobyt w hotelu także ma swoje dobre strony, śniadania z widokiem na morze i kolacje przy zachodzie słońca po tygodniu na zupkach  w proszku smakują wyśmienicie.



     Przez cały tydzień nie robiliśmy nic, podziwialiśmy tylko morze i ładowaliśmy baterie, taki wypoczynek też czasami jest potrzebny. Tylko słońce, morze i plaża.






     Trafiły mi się dwa zupełnie inne egzemplarze dzieci: Myszka najchętniej całymi dniami w ogóle nie wychodziłaby z wody - pokochała nurkowanie, a Kruszynka prawie cały czas siedziała na kocyku w cieniu. Przynajmniej był jasny podział który z rodziców opiekuje się którym dzieckiem :)



      Przed nami zima, może wybierzemy się na gorącą Kubę, mąż będzie leżał do góry brzuchem, a ja trochę pozwiedzam :)

źródło: itaka.pl

20 komentarzy:

  1. Widoki zapierają dech w piersi :-) zazdroszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne miejsca zwiedziliście na Słoweni :-) nigdy tam nie byliśmy :( byliśmy na Chorwacji 7 dni i dzieci nasze uwielbiają wodę :-) Spodobało im się również nurkowanie ;) Było cudownie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zawsze tylko przejeżdżaliśmy przez Słowenię jadą właśnie na Chorwację, w tym roku postanowiliśmy zostać tam nieco dłużej i trochę pozwiedzać.

      Usuń
  3. Co tu dużo mówić miejsca przepiękne i malownicze. Zachęcają żeby się spakować i ziuuu na wypad;))). Znam te metody- najtrudniejsza sytuacja to opanowanie co 30 sekund " daleko jeszcze;)))"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jakby przez 30 sekund mogło się coś zmienić :)

      Usuń
  4. Piękna jest Słowenia! Podziwiałam te Wasze fotki juz na instagramie na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero przedsmak, jak znajdę więcej czasu to wszystko dokładnie opiszę :)

      Usuń
  5. Słowenia nas również zachwyciła. Taki mały kraj a tyle "achów" :) Świetne wakacje my również takie uwielbiamy, choć bardziej to ja i dzieci choć tata pierw nie za bardzo przekonany a później wraca zachwycony :) Czekam na dokładne relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u nas. Mąż marudzi przy planowaniu, marudzi przy realizacji, a później wszystkim się chwali jakie to były fajne wakacje :)

      Usuń
  6. Piękne foto wspomnienia i fajny poradnik:) Szczególnie mi się spodobała "iluzja".

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasz Tatko był na Kubie, i poza rodziną to jego druga miłość ;) A Wasze zdjęcia, widoki cudne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne widoki, piękne miejsca. Mam nadzieję, że w tym roku mój Panasonic też będzie miał okazję pofocić w takich widoczkach :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...