piątek, 12 lutego 2016

Julka Wróbel i przygoda ze świnką


     Hania Humorek - słyszeliście o takiej dziewczynce? Mam wrażenie, że wszyscy o niej słyszeli oprócz mnie. Ale nadrabiam ten rażący brak znajomości literatury dziecięcej. Teraz i ja wiem kto to jest Hania Humorek, Hania to wesoła trzecioklasistka, której zabawne przygody sprzedały się już w ponad 150 tysiącach egzemplarzy.


     W lutym ukazała się także nowa seria nawiązująca do przygód Hani, tym razem jednak nie Hania jest główną bohaterką, a jej przyjaciele.

    Pierwsza książka z serii "Julka Wróbel i przygoda ze świnką" to zabawna historia dziewczynki, która kocha świnki. Wszystko w jej pokoju nawiązuje do tych różowiutkich zwierzątek. Są książki o świnkach, poduszki ze świnkami, plakaty ze świnkami, świnki - skarbonki, a nawet dywanik w kształcie świńskiej główki. Prawdziwy chlew - jako określa to Hania. 



      Zbliżają się urodziny Julki, a dziewczynka marzy aby w prezencie dostać prawdziwą, najprawdziwszą świnkę. Przeszukuje pokój rodziców, żeby sprawdzić czy znajdzie w nim jakieś ukryte prezenty. Większość dzieci szperając w poszukiwaniu upominków liczy, że uda im się coś odnaleźć, jednak nie Julka. Julka ma nadzieję, że nic nie znajdzie, bo jeśli się okaże, że rodzice kupili jej jakiś prezent, który można schować np. pod łóżkiem to na pewno nie będzie to żywa świnka!




     Niestety dziewczynka znajduje kilka prezentów, które przygotowali dla niej rodzice. Czy w takim razie nie dostanie już upragnionej świnki?

      Jeśli Wy, a raczej Wasze pociechy, chciałyby się dowiedzieć jak zakończy się przygoda Julki powinny koniecznie sięgnąć po tę pełną humoru książkę. Książka jest napisana specjalnie z myślą o dzieciach, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z samodzielnym czytaniem. Historia jest wesoła, zabawna, ale dość prosta i nieskomplikowana, co z pewnością zadowoli młodych czytelników. Oswajanie się z samodzielnym czytaniem ułatwi także wyrazista czcionka, duże litery i niewielka ilość tekstu na stronie.




Autor: Megan McDonald
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 64
Rozmiar: 13,5 x 18,5



     Mam dla Was niespodziankę, także i Wy możecie wygrać 1 z 3 książek o przygodzie Julki Wróbel! Wystarczy, że opowiecie nam zabawną anegdotkę ze swojego życia. 3 osoby, które nas najbardziej rozweselą otrzymają książki!



KONKURS WYGRYWAJĄ: Ania Kaczmarska, Maria Kasperczak, Michał Flok

Pani Ania i Pani Maria zrezygnowały z nagrody, ponieważ wygrały już tę samą książkę w innych konkursach, nowymi zwycięzcami są: Anna B, tygrysimy


REGULAMIN:
1) Organizatorem konkursu jest autor bloga ON ONA I DZIECIAKI
2) Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo EGMONT
3) Aby wziąć udział w konkursie należy opowiedzieć nam zabawną historyjkę ze swojego życia.  Anegdoty należy wpisać w formie komentarza pod tym postem.
4) Miło nam będzie jeśli:
    a) polubicie zarówno nasz profil na facebooku, jak i profil sponsora.
  b) polubicie i udostępnić plakat konkursowy (dostępny TUTAJ) na swoim profilu na facebooku 
     c) zaprosicie przez otagowanie do zabawy swoich znajomych
5) Konkurs trwa od 12.02.2016 do 21.02.2016 do godziny 23.59.
6) Zwycięzcę wybierze 3 osobowa komisja w składzie: organizator plus 2 osoby. 
7) Wyniki zostaną ogłoszone na blogu (pod tym postem) do 26.02.2016, po czym osoba, która wygra będzie zobowiązana wysłać na adres:  ononaidzieciaki@interia.pl dane do wysyłki nagrody, wraz z numerem telefonu, w ciągu 3 dni 
8) Jeżeli zwycięzca nie poda swoich danych w ciągu 3 dni zostanie wybrana kolejna osoba, która otrzyma nagrodę. 
9) Koszty wysyłki pokrywa sponsor. 
10) Nagrody wysyłane będą tylko na terenie Polski. 
11) Uczestnik zgłaszając się do konkursu akceptuje regulamin. 
12) Organizator oświadcza, że konkurs nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, których wynik zależy od przypadku (przeprowadzenia losowania) w rozumieniu Art. 2 ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

     

     

30 komentarzy:

  1. Kolejna świetna książeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie znam Hani :/ ale jej swinkowa pasja na pewno przyciągnie nie jednego czytelnika :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, coś już słyszałam o Hani, choć nie mamy żadnej książeczki z tej serii u siebie. Podoba mi się, a ta fascynacja świnkami - urocza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na zabawną historyjkę, może uda Wam się uzupełnić biblioteczkę bez wychodzenia z domu :)

      Usuń
  4. Opowiem o mojej mamie, która uwielbia czarny kolor :)) Moja mama spacerowała z naszym psem obok pobliskiego lasku. I nagle słychać krzyk: Tatooo ratunku Czarownica 😂😂 Dziewczynka była przerażona, bo w jej oczach moja mama była okropną wiedźmą, która chciała ją porwać 😂 Mina ojca dziecka bezcenna, strasznie przepraszał :) Historia bardzo świeża bo sprzed miesiąca :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka w sam raz dla moje małej czytelniczki :) tym bardziej, że jeszcze jej nie znamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wysyłaj historię i trzymaj mocno kciuki, może uda Ci się wygrać książkę dla córy.

      Usuń
  6. Ja przyznaję że nie słyszałam ale tłumaczy mnie brak dostępu do polskich książek;). Ciekawie ją opisałaś az ma się ochotę pędzić do księgarni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędź, abo bierz udział w konkursie, chyba masz w Polsce jakąś rodzinę do której sponsor mógłby przesłać książkę :)

      Usuń
  7. W przypadku bohaterki książki przynajmniej wiadomo skąd miłość do różu.
    Dziś założyliśmy profil na FB, więc wreszcie jest okazja do wzięcia udziału w konkursie. Póki co polubiliśmy Wasz profil. A teraz przypominamy sobie historię. Mamy jeszcze kilka dni.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W regulaminie jest zaznaczone "miło by było", polubienie nas na facebooku nie jest warunkiem koniecznym :) A na zgłoszenie czekamy niecierpliwie, dużej konkurencji nie ma.

      Usuń
    2. Jeszcze mam chwilę przed godziną "0" :)
      Oczywiście ta najlepsza (subiektywnie) historia przypomni mi się jutro, ale dziś wspomnienie z dzieciństwa.
      Jako dziecko byłam strasznym niejadkiem. Babcia, która się mną opiekowała musiała się nieźle poruszać wyobraźnię, żebym coś zjadła. Kanapeczki stateczki, biedroneczki itp. Do czasu, kiedy moja mama trafiła na porodówkę, a ja zostałam w domu z tatą, który nawet wody na herbatę nie umiał zagotować. Miałam 7 lat i nie potrafiłam sama sobie coś przygotować. Posiłkowałam się suchym chlebem dla świnek odkładanym do pojemnika na parapecie. Ale to było za mało. Ostatecznie wsiadłam w autobus miejski i głodna pojechałam do babci. Pierwsze kroki skierowałam do ogrodu, wyrwałam cebulę i pobiegłam do babci prosząc o kanapkę chociaż z cebulą. I tak niejadek stał się jadkiem. Wtedy, dla dziecka, jakim byłam nie było to śmieszne, ale z czasem inaczej patrzymy na takie sytuacje. Teraz wywołują uśmiech na twarzy :)

      Usuń
  8. Hihi... Widzę że Julka Wróbel króluje ostatnio w internecie. Jak nie uda się wygrać w innym konkursie to zgłoszę się tu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez zauważyłam, że wszędzie jej pełno :)

      Usuń
  9. Hihi... Widzę że Julka Wróbel króluje ostatnio w internecie. Jak nie uda się wygrać w innym konkursie to zgłoszę się tu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam o Hani Humorek, ale wygląda na bardzo sympatyczną bohaterkę:)
    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy blog :) Super! Mega mi się podoba! Dołączam do obserwatorów i będę na bieżąco śledzić Waszego bloga <3

    Zapraszam też do siebie może też się coś spodoba ;)
    Buziaki i pozdrowienia dla całej rodzinki :)

    www.modenachmir.com

    OdpowiedzUsuń
  12. A tak przy okazji to opowiem historyjkę, która mnie zawsze bardzo śmieszy i którą zawsze opowiada moja mama ;)
    Kiedyś jak byłam jeszcze mała poszłyśmy z mamą do wypożyczalni kaset wideo, wchodzę do wypożyczalni i mówię:
    - Dzień dobly, chcę kul wa.
    Sprzedawca wielkie oczy mówi do mojej mamy żeby nie zwracała uwagi na to co mówię, to przestanę przeklinać..
    Mama w śmiech i wyjaśniła, że córka wcale nie przeklina tylko chce "Króla Lwa" ;)

    Mnie to zawsze śmieszy, ale nie wiem jak Was :)

    www.modenachmir.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz widzimy Hanię Humorek i bardzo chętnie byśmy poznali ją bliżej :D
    A historyjka,która mi przyszła na myśl to: Córcia poszła z dziadkami do sklepu i przy kasie zamarzyła sobie o lalce bagatela za 99zł i woła: Babcia kup mi lalkę, babcia na to: wnusiu nie mam pieniążków. A córcia na to: Babcia zapłać kartą jak nie masz pieniążków :)

    OdpowiedzUsuń
  14. My mieliśmy z córką taką zabawną sytuację jak poparzyła się pokrzywą i z takim żalem zapytała:''czy będę mogła dalej z tym żyć?''.Bardzo zabawnie to brzmiało

    OdpowiedzUsuń
  15. Znacie płyn do płukania cocolino? Jakieś 20 lat temu (o matko!), razem z koleżanką zrobiłyśmy sobie basen... na dywanie, w salonie u niej w domu. Wodę z łazienki nosiłyśmy w butelkach po płynie i szamponie, ale było piany... potem na boso w spodniach podwiniętych do kolan skakałyśmy po mokrej kałuży ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja córka Anastazja uwielbia bawić się w gotowanie. Kilka dni temu "smażyła" na patelni drewniane rybki, po czym podeszła z gotową potrawą do 4 miesięcznego braciszka siedzącego w leżaczku, żeby go nakarmić ;). Dała mu do rączki rybkę, mówiąc "am, am!"...jaka wielka była jej radość gdy August od razu wziął rybkę do buzi (rybki są spore więc to bezpieczna zabawa była) Anastazja się odwróciła, na sekundę dosłownie, a rybka wypadła z małej rączki i wpadła w szczelinę leżaczka. Krzyknęłam do Anastazji: "O, patrz zjadł! Chyba mu smakowała :)" Anastazja w mgnieniu oka znalazła się przy bracie... jej wzrok był mieszanką przerażenia i niedowierzania, a bezdźwięcznie padło pytanie "Ale jak to? Przecież ta rybka jest drewniana, to zabawa, tego się nie je, hello!"... Pośpiesznie zaczęła szukać rybki, tym bardziej nerwowo im bardziej nie mogła jej znaleźć...aż nagle padło tryumfalne "JEST!".

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak bylam mala, zawsze z mama chodzilam do piekarni po chleb i bylam przyzwyczajona, ze jak daje komus pieniadze, to w zamian dostaje chleb. No i bylam ktoregos dnia z mama w kosciele. Jak ksiadz chodzil z taca, wrzucilam mu jakies drobne. I bylam oburzona, ze nic nie dostalam i na caly kosciol krzyknelam "Ale ja chce chleba", a że w kościele jest echo, to zapewne usłyszał mnie cały kościół. A Ksiądz sie zasmiał i mnie poglaskal po glowie i powiedzial "Spokojnie dziecko, jak pojdziesz do domu, to mama pewnie da Ci chleba" z FB jako Anna Burzyńska

    OdpowiedzUsuń
  18. Opowiem i ja swoją,od dzieciństwa miakam i nadał man wspaniała przyjaciółkę zawsze wszędzie bylysmy razem pierwsze imprezy, pierwsze kolonie.... I tak mogę wymieniać, Pewnego razu w zimie poszlysmy na sanki i worek na górkę. I tak zjezdzalysmy aż któraś z nas wymyśliła żeby pójść wyżej i koleżanka G wziela worek a wiecie jaj to na worku sxybko się jedzie, więc spadła na samej górze i zjechala... Tak daleko ja znioslo za wyleciała ma zorane pole pełne twardego gruzu i tak w pozycji na brzuchu, głową w śniegu bez ruchu leżała. Okropne się przestraszyłam że się jej coś stało zostawiłam sanki na górze i w te pędy zlecialam do niej, myslalam ze nogi pogubie.Krzycze G nic CI NIE JEST a ona nic Zero reakcji wzięłam ja na plecy odwróciłam a ta śmieje się aż je łzy lecą, pytam G rany Boskie myślałam że nic żyjesz a ona -Monis z tego strachu posikalam się...., smialysmy się chyba tak z 10 minut ale to nic, bo był okropny mróz i spodnie jej zamiarzly z tego posikania więc postanowiliśmy wrócić do domu.Wyobraźcie Sobieja jak szła :-) szeroko z zamarznietymi spodniami. SZLIŚMY tak i smialysmy się do rozpuku, często wspominamy sobie tą przygodę bo nadal jesteśmy najlepszymi koleżankami :-) Monika Flok

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...