niedziela, 3 stycznia 2016

Słodki smak dzieciństwa - szyszki


     Jedliście w dzieciństwie słodziutkie szyszki zrobione z dmuchanego ryżu i krówek? Ja jadłam i doskonale pamiętam nie tylko ich smak, ale także przepis znajdujący się w książce o domowym przedszkolu. (Mam duży problem ze zlokalizowaniem tej książki, ale jak mi się uda to dołączę w tym miejscu jej zdjęcie).


     Choć staram się ograniczać dzieciom słodycze to chciałam, żeby dziewczynki także poznały smak, który kojarzy się ich mamie z dzieciństwem. Już kiedyś, na jedną z wycieczek, robiłam ten słodki przysmak, ale wówczas przygotowywałam go w czasie gdy dziewczynki spały, więc nie pomagały mi w ich przyrządzaniu. 

     Tym razem zabrałyśmy się do pracy we trójkę.

Składniki:
60 dkg krówek (my tym razem dla urozmaicenia smaku dałyśmy krówki sezamowe)
kostka masła (200 g)
2 opakowania ryżu preparowanego

     W wersji z książki, jeśli dobrze pamiętam, było nie 60 dkg krówek, tylko 30 dkg krówek i 30 dkg cukierków toffi.


     Na początek dziewczynki dostały bardzo odpowiedzialne i wymagające silnej woli zadanie, a mianowicie miały odpakować wszystkie krówki z papierków. Byłam bardzo dumna, gdy moje uzależnione od słodyczy córeczki, rozpakowały całe 60 dkg krówek i nie zjadły ani jednej. W nagrodę oczywiście dostały po cukierku, aż taką terrorystką nie jestem.


     Odpakowane cukierki rozpuściłam w rondelku razem z masłem. Gdy cała masa była już rozpuszczona i ładnie się połączyła dosypałyśmy do niej ryż dmuchany.


     Formowanie kuleczek to wbrew pozorom nie jest taka prosta sprawa, bowiem masa bardzo klei się do rąk. Aby ułatwić sobie zadanie warto zmoczyć dłonie wodą, wówczas karmel nie przykleja się do nich  aż tak bardzo.

     Kruszynka, która, delikatnie rzecz ujmując, nie lubi mieć brudnych rąk zrezygnowała z pomocy przy tworzeniu gotowych słodyczy. Myszka za to dzielnie walczyła, choć nie obyło się bez chwil zwątpienia. 


     Po boju stoczonym (i oczywiście wygranym) z przyklejającą się masą, powstało nam dość sporo pysznych, słodkich kuleczek, które na kilka godzin należy wstawić do lodówki. Później można je już bez skrępowania zjadać i wracać wspomnieniami do smaków dzieciństwa oraz tworzyć wspomnienia dla naszych pociech.








63 komentarze:

  1. Szyszki. Pychota. W domu moich Rodziców goszczą na stole przynajmniej raz w roku. Muszę dopytać Mamę, bo miała jakiś sposób na formowanie szyszek. Chyba używa woreczka foliowego, ale takiego grubszego, nie śniadaniowego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiałam te szyszki. Pamiętam jak zawsze prosiłam mamę żeby mi dała oprócz śniadania złotówkę a dwie szyszki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupne jadłam tylko raz, ale mi nie smakowały.

      Usuń
  3. Aaaa!!! tez je jadłam!!! :) pycha!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam, muszę zrobić je koniecznie.
    W moim dzieciństwie ich nie odkrylam.. a dopiero po 20- tce przypadkowo u kogoś.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nie tylko na naukę nigdy nie jest za późno :)

      Usuń
  5. Dzięki Tobie smak dzieciństwa niedługo wróci! :D Dzięki wielkie za ten wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aleś mi teraz apetytu narobiłą........ oż Ty bestio, kobieto niedobra :))) Chyba nie jadłam nigdy takich szyszek-moge wpaść? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaprasza, ale daj znać kiedy będziesz to zrobimy nowe, bo tych już nie ma :)

      Usuń
  7. Boże ale zgłodniałam!!
    Najlepszego w 2016 ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, jadła, jadłam - choć zawsze kupne, sami nigdy nie robiliśmy. Wasze wyglądają naprawdę apetycznie, samym patrzeniem się można najeść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbujcie zrobić, nie jest to skomplikowane, a smak jest nieporównywalny tymi kupnymi.

      Usuń
  9. Pamiętam, ale jeszcze lepiej pamiętam książkę - choć tytułu za nic. Ale jak będę u rodziców, sprawdzę, bo stoi na półce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze naszej nie znalazłam, może jutro się za to wezmę.

      Usuń
  10. Jeju, ja po prostu uwielbiałam te szyszki. Kojarzą mi się z wyjazdami. Zawsze jadłam je w górach i nad morzem. :) Córcia mi podrośnie, to będę musiała takie zrobić. Cała rodzinka pewnie będzie się zajadać. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ smaka mi narobiłaś :-)) Uwielbiam szyszki i mogę pochłonąć cały koszyczek :-))

    OdpowiedzUsuń
  12. Pychotka... Wprawdzie ostatnio już rzadziej je jadam niż w dzieciństwie ale nadal uwielbiam. I zawsze jak pojawiają się na jakiś imprezkach to stosowana jest zasada: kto pierwszy ten lepszy i zjada więcej :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią - kto późno przychodzi ten sam sobie szkodzi :)

      Usuń
  13. Uwielbiamy i często robimy :) wariacje na temat są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas raczej zawsze klasycznie, tym razem była mała odmiana, bo krówki sezamowe były w promocji :)

      Usuń
  14. Wyglądają przepysznie :-) na pewno jak Synek dorośnie to będziemy robic je wspólnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robienie ich to dla dzieci także nie lada frajda.

      Usuń
  15. Uwielbiam:) Dawno nie robiłam:) Czas to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurczę czuję, że ktoś odebrał mi dzieciństwo - ponieważ mi nikt takich pyszności nie robił ;( ;(
    Ochhhhh...
    To nic jak już będę miała komu to zrobię te pyszności - zarówno dla dzieci jak i dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice też je chyba poznali dopiero w naszej książce i pierwszy raz mama zrobiła je pod jej wpływem.

      Usuń
  17. Jadłam i dalej je uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. ojejciu *_* jak byłam mała, moja mama je często robiła - przepyszne ! *_*

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam i doskonale pamietam ich smak :) Czasem nawet je robię :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mniam! To zdecydowanie moje klimaty, moje smaki, moje dzieciństwo! Tak dawno ich nie jadłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegnij do sklepu po krówki i ryż i szybko to zmień :)

      Usuń
  21. Pewnie, że znam szyszki! Ale nie pamiętam, z czego mama je robiła. Na pewno nie z krówek, wydaje mi się, że mieszaliśmy je w polewie czekoladowej :)
    hihihi ale nam się na wspomnienia kulinarne zebrało ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. to prawda, slodki smak dzieciństwa, tylko nie były to krówki a irysy (i przyznam, ze nawet teraz można je zdobyć, tylko nie wszędzie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas były i są krówki, ale masz rację w książce były krówki pomieszane z irysami,a nie toffi.

      Usuń
  23. Ohhh mniammm!!!! Teraz mam ochotę na takie szyszki:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ojej ale sobie smaka narobiłam, jakie to jest pyszne. Kiedyś w sklepach były na porządku dziennym i smakowały rewelacyjnie. Teraz czasem gdzieś tam widuję ale to nie jest ten sam smak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te sklepowe nie są dobre, wydają mi się strasznie sztuczne.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...