poniedziałek, 19 października 2015

Tworzymy kolory


     Wczoraj moje dzieci, a szczególnie Myszka przechodziły same siebie. Od rana były piski, krzyki, bicie i dokuczanie biednemu Fiodorkowi (naszemu kotkowi).  Myszka chyba przechodząc rano ze swojego łóżka do mojego wstała lewą nogą. Puki jedna rozrabia to da się to jakoś ogarnąć, ale jak razem zawiążą wspólny front przeciwko mamie, a zdarza się to coraz częściej, to już jest koniec świata.

     Kruszynka jest zapatrzona w siostrę jak w obrazek, często zdarza się, że słucha tylko jej, tylko z nią chce się bawić i jej zaimponować. Gdy Myszka każe jej rozrabiać to Kruszynka robi to z dziką przyjemnością byle tylko przypodobać się starszej siostrzyczce. Im bardziej mama się wkurza tym bardziej one się cieszą i nakręcają do dalszych, ładnie by tu zabrzmiało słowo "psot", ale to nie są psoty, to prawdziwa głpawka! Maskara jakaś. 

     To zresztą bardzo dziwne jak dwa małe aniołki, bo ogólnie to moje córeczki są bardzo grzeczne, szczególnie jak są osobno, potrafią się w jedną sekundę zmienić w dwa diabelskie wcielenia. Odwrotnie transformacja też w końcu następuje, ale przeważnie trwa to nieco dłużej.

     Na szczęście dziadek zlitował się nade mną i zabrał Kruszynkę na spacer. Myszka wymyśliła sobie, że chce wyklejać plasteliną. Ostatnio często się w to bawimy, ale po 5 minutach Myszka się nudzi. Czego się jednak nie robi dla 5 minut spokoju? Dałam jej plastelinę, Myszka ją otworzyła i pyta "co to jest?" pokazując na szary kawałek, którego nie było w opakowaniu gdy ostatnio wyklejała. I wtedy wymyśliłam banalnie prostą zabawę, na którą pewnie bym nie wpadła gdyby nie pytanie Myszki (a jeśli chcecie się dowiedzieć skąd się wzięła szara plastelina i dlaczego rodzice spędzają romantyczny wieczór bez dzieci bawiąc się plasteliną to poczekajcie na najbliższą odsłonę Dziecka na warsztat).

     Dałam Myszce do ręki kawałek niebieskiej plasteliny i kawałek żółtej i poprosiłam aby długo go ugniatała (przy okazji poćwiczyła sobie paluszki). Trzeba było zobaczyć zdziwienie malujące się na jej małej buźce gdy nagle zobaczyła, że trzyma w rączce zieloną plastelinę!

     W ten oto sposób stworzyłyśmy jeszcze inne kolory.



  • czerwony + żółty = pomarańczowy
  • czerwony + niebieski = fioletowy
  • czerwony + biały = różowy
  • czarny + biały = szary
  • niebieski + żółty = zielony
  • niebieski + biały = błękitny
  • czerwony + żółty + niebieski = brązowy


Później pobawiłyśmy się trochę naszymi nowymi kolorami.

     Ułożyłyśmy kolorowe kuleczki w rządku...



     ...najpierw, gdy Myszka miała zamknięte oczy, zabierałam jeden kolor, a ona miała powiedzieć, którego brakuje...



     ...a później przestawiałam kolory, a Myszka wskazywała te, które były zamienione i odstawiała je na miejsce.


     I tak zupełnie niechcący wyszła nam super prosta zabawa, która naprawdę bardzo zainteresowała moją córeczkę. I w dodatku Myszka choć przez chwilę była spokojna :)
     

44 komentarze:

  1. Fajny pomysł :)
    Lenka bawi się plasteliną bardzo często, na koniec łączy wszystkie kolory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zazwyczaj bawimy się ciastoliną, jest miększa i bardziej przypadła do gustu moim dziewczynkom. Zawsze starałyśmy się też nie mieszać kolorów :)

      Usuń
  2. Super! Mój Krzysiu też lubi zabawę plasteliną i zazwyczaj miesza po kilka kolorów z czego wychodzi jakaś szaro bura kula ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My raczej bawimy się ciastoliną http://ononaidzieciaki.blogspot.com/2015/03/kreatywna-plastelina.html

      Usuń
  3. U nas plastelina, ciastolina to tez zabawy na pięc minut, a sprzątania....zdecydowanie więcej :) Fajne, magiczne "kamyki" Wam wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas swego czasu ciastolina była zabawą na długie godziny, wszystko było fajnie do czasu gdy Myszka bawiła się sama. Jak dziewczyny zaczęły się bawić nią razem to był istny armagedon więc na jakiś czas pozbyłam się jej z domu :)
      Plastelinę kupiłam specjalnie do wyklejania, ale to się Myszce nie spodobało, bo plastelina jest za twarda i odkleja jej się z kartki zamiast się przyklejać :)

      Usuń
  4. Takie to proste, a tyle można mieć frajdy (i spokoju w domu ;) ) U nas Bąbel też "dzikuje" strasznie ostatnimi czasy - może to ta pogoda tak działa na nasze pociechy, ten brak słońca i ogólne jesienne przesilenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to musiałoby być przesilenie wiosenne, letnie, jesienne i zimowe :)

      Usuń
  5. Uwielbiamy i plastelinę i ciastolinę ... piankolinę też :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piankoliny jeszcze nie mieliśmy, ale mamy zamiar to szybko zmienić :)

      Usuń
  6. Czy tylko ja nie lubię plasteliny? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ktoś by się jeszcze znalazł, ale ja nie znam nikogo takiego :)

      Usuń
  7. Zabawy plasteliną lubimy ale muszę przyznać, że na tworzenie nowych kolorów nie wpadłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby Myszka nie spytała to ja pewnie też bym o tym nie pomyślała :)

      Usuń
  8. No proszę, jakim łatwym sposobem można się fajnie bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zabawa w kolory bardzo fajna i ugniatanie na pewno pozwala dziewczynkom spuścić trochę pary:D Dobrze że Fiodorek dzielnie znosi psoty, bo Panna Miau nie dałaby sobie dokuczać i do akcji wkroczyłyby pazurki i jeden ząbek, który jej się ostał:))
    Uściski dla Ciebie i dziewczynek!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiodorek jest bardzo cierpliwy, dużo bardziej niż ja :)

      Usuń
  10. Bardzo cenię u Was proste zabawy, ale jakże rozwijające.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. super pomysł, niby to takie prostw, a jakoś nigdy nie wpadłąm :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z prostymi zabawami, na nie najciężej jest wpaść :)

      Usuń
  12. Aż sama mam ochotę pójść do sklepu po plastelinę! Najgorsze jest jednak to, że raz zmieszanych kolorów nie da się potem odzyskać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś tak kreatywna ze aż strach :) potrafisz wyczarować magiczną zabawę jakbyś miała magiczną rozdzke :) zazdroszczę i życzę wam samych anielskich dni :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaka prosta i jaka fajna zabawa :) Co do "psot" -taki wiek, ale mam nadzieję , ze szybko z tego wyrosną :)

    OdpowiedzUsuń
  15. świetna zabawa! od lat używamy różnego rodzaju ciastoliny, a dużo tańsza, a oferująca właśnie szeroką gamę kolorów plastelina jakoś leżała zapomniana - dzięki za przypomnienie o tej starej, dobrej "zabawce"!
    a co do Twoich aniołków-diabełków: od dawna podziwiam, że potrafiliście zająć sie od razu "kompletem" rodzeństwa - wiadomo dójka to dwa razy więcej hałasu, bałaganu i kłopotów na raz... ale pięknie pokazuesz, że także dwa razy więcej rodzinnej miłości i szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już jest łatwiej, najciężej było na początku jak człowiek nigdy wcześniej nie miał do czynienia z dziećmi i nagle musiał ogarnąć dwójkę :)
      Ale podwójna miłość wynagradza wszystko z nawiązką :)

      Usuń
  16. Niby proste a czegoś nowego można się nauczyć. Fajne jest też mieszanie kolorów farb :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. My jeszcze nie bawimy się plasteliną, bo młoda by ją pewnie zjadła :) Ale Eryk w przedszkolu już coś tam tworzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Kruszynka nie miała etapu wsadzania wszystkiego do buzi :)

      Usuń
  18. Świetna zabawa. :) Jako dziecko uwielbiałam plastelinę, o cudach typu ciastolina nawet nie marzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za moich czasów też nie było takich wynalazków :)

      Usuń
  19. fajnie że spędzacie wspólnie czas:) to ważne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wszystkich zabawach właśnie to jest najważniejsze!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...