środa, 14 października 2015

Plastusiowy pamiętnik


     Mała Ania jedzie do Warszawy z rodzicami i nie spodziewa się, że w czasie tej podróży pozna małego ludzika z plasteliny, który będzie jej towarzyszył przez wiele następnych lat.

     Plastusia, bo o nim mowa, polubiłam od pierwszego usłyszenia. Kaseta (większość dzieci pewnie nawet nie wie co to w ogóle  jest kaseta magnetofonowa) z jego przygodami towarzyszyła mi przez całe dzieciństwo, znałam ją na pamięć. Gdy trochę podrosłam pożyczyłam ją młodszym kuzynom i co się okazało, gdy po jakimś czasie mi ją oddali? Nie było na niej Plastusia, ktoś go skasował!!! Było mi z tym bardzo ciężko, ale jakoś się pogodziłam z tym faktem, w końcu byłam już prawie dorosła :)

     Gdy w domu pojawiły się dziewczynki jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobiłam było przeszukanie internetu w poszukiwaniu nagrania z Plastusiem w roli głównej, tego, które pamiętałam ze szczęśliwych, dziecięcych lat. W końcu miałam pretekst żeby go słuchać codziennie :)

     Kruszynka była za mała, ale z Myszką ulepiłyśmy własnego Plastusia żeby wiedziała kim mamusia się tak zachwyca :) Słuchowiskiem Myszka jakoś bardzo się nie zainteresowała, za to plastelinowy ludek bardzo przypadł jej do gustu, lepiła go z babcią wielokrotnie, robiła też dla niego krzesełka, miseczki i łyżeczki. Potrafiła się nim bardzo długo bawić.

    Jakiś czas temu w moje ręce trafiła książka "Plastusiowy Pamiętnik" wydawnictwa Siedmioróg. Zaczęłam ją czytać dziewczynkom i... byłam bardzo zaskoczona. Nie wiem czego się spodziewałam, no dobra wiem, myślałam, że książka będzie po prostu zapisem słuchowiska. A właściwie odwrotnie, że słuchowisko to była przeczytana książka z dodaną muzyką. Okazało się, że w ogóle nie miałam racji. Przygody Plastusia, które tak dobrze znałam z dzieciństwa, to tylko niewielki fragment opisanych w książce przeżyć małego ludzika mieszkającego w Tosiowym piórniku.





     Książka wzbudziła moje wspomnienia z młodzieńczych lat, przeniosła mnie znów do szkolnej ławki... tornister, elementarz, fartuszek, pióro i atrament.  Dziś już nie pisze się w szkole piórem, a nawet jeśli są to pióra kulkowe lub na naboje. Dzieciaki nie noszą do szkoły atramentu i bibułki do wycierania kleksów. Czy one w ogóle wiedzą co to jest kleks?

     Wracając jednak do książki, mimo że Plastuś ma już ponad 80 lat (pierwszy raz ukazał się w "Płomyczku" w 1931 roku, a w książce w 1936) nie stracił  na aktualności. Może pióra, kałamarze i stalówki nie są już używane, jednak przeżywane przez dzieci emocje  i problemy, a także takie wartości jak przyjaźń i bezinteresowna pomoc innym są nadal aktualne.





         Czy jest ktoś kto nie zna Plastusia? Plastuś to mały ludzik z plasteliny, którego ulepiła Tosia na lekcji rysunku. Mieszka w drewnianym piórniku wraz z gumką myszką, czterema stalówkami, piórem, ołówkiem i scyzorykiem. Razem przeżywają w szkole liczne przygody: czasem wesołe, jak jazda czerwonym samochodzikiem zrobionym z pudełka od zapałek, a czasem napawające grozą, jak ta w której Plastuś został porwany z choinki przez Witka.  







     Ponadczasową treść uzupełniają barwne i żywe ilustracje, a dynamiczny układ tekstu: pogrubienia, teksty w różnego rodzaju ramkach (dymkach, bombkach, łatkach itp.), czy kolorowe wyrazy dodatkowo umilają czytanie.







Autor: Maria Kownacka
Wydawnictwo: Siedmioróg
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 112
Rozmiar: A5







     

64 komentarze:

  1. Miło powspominać dzieciństwo :) to znak, że książki mają moc i po prostu trzeba je czytać dzieciom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba, ja często czytam dziewczynkom moje książki z dzieciństwa. Ale mimo tego, że byłam wielką fanką Plastusia nie wiedziałam, że jest też książka :)

      Usuń
  2. Klasyka, ech! szkoda, że mojej córki Plastuś nie wciągnął, bo ja w sumie chętnie skoczyłabym na wycieczkę do przeszłości, powspominać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje jeszcze czasem pozwalają mi wybrać wieczorną lekturę :)

      Usuń
  3. Cudne wspomnienia... :-) U nas też Plastuś siedzi na honorowym miejscu na półeczce :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jako dziecko nie pałałam do Plastusia szczególną sympatią ;) W tej chwili nie jestem już w stanie powiedzieć, dlaczego - ale była to chyba jedyna lektura, której nie chciało mi się przeczytać w całości. Może za jakiś czas jednak się do niego przekonam, odkrywając go na nowo ze swoim Bąblem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to nie była lektura, a nawet gdyby była to pewnie i tak bym nie przeczytała, bo z założenia nie czytałam lektur :) Ale może przynajmniej wiedziałabym, że jest taka książka :)

      Usuń
  5. Ja poprosiłam rodziców o drewniany piórnik, w którym mógłby zamieszkać ludzik.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam to z wypiekami na twarzy jaki dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie za dużo udziwnień rysunkowych w tej książce;p można sie pogubić;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej chwili też tak pomyślałam, ale mnie się już dobrze czyta nawet w półmroku, w którym przeważnie czytam dziewczynkom książki na dobranoc.

      Usuń
  8. Jak ja lubiłam Plastusia;}}. Dobrze że nasze bajki się nie starzeją i lubią je kolejne pokolenia maluchów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę można wskazać dzieciom literaturę jaką będą czytały, przynajmniej w tak młodym wieku :)

      Usuń
  9. miałam swojego maleńkiego plastusia, w piórniki na zasuwke sobie mieszkał w przegródce miał tam swoją kołdęrkę, i na psacer go zabierałam... ach czasy dzieciństwa jak mile powspominać :) już za 2-3 latka synek dorośnie do lektury przez Ciebie zaproponowanej i już się na tą myśl cieszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz już poczytać, co z tego że Mały jeszcze nie zrozumie, Ty będziesz miała pretekst do czytania, ja tak robię :)

      Usuń
  10. Hi hi hi :) To jeden z klasyków naszego dzieciństwa! Cudownie, że te książki są wznawiane i wciąz lubiane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba dzieciom wskazywać wartościową literaturę.

      Usuń
  11. Jak byłam mała, to uwielbiałam tą książeczkę. W moim piórniku też mieszkały różne stworki:)

    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubimy Plastusia. Mamy to samo wydanie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Plastusia dostałam na zakończenie przedszkola:) Mam do tej pory ale Młoda jeszcze niezainteresowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim nie robi większej różnicy co im czytam przed snem więc czytam to co mnie się podoba :)

      Usuń
  14. Ja pamiętam, że taki film - serial oglądałam o plastusiu dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja ukochana książka z dzieciństwa -mama mi ją czytała na dobranoc...ehh , ale ten czas leci.Za to słuchowiska nie słyszłam, nawet zdziwiłam się i to mocno że takie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było słuchowisko wydane na początku lat 80-tych z rewelacyjną Irena Kwiatkowską w roli Plastusia.

      Usuń
  16. Ja dla odmiany nie znałam słuchowiska za to pamiętam film. Książkę też pamiętam a właściwie pamiętałam że byłą ale fabuły tak do końca to nie bardzo Jakiś czas temu dziewczyny wyszperały ją w księgarni, dokładnie to samo wydanie i już z nią wyszłyśmy. Trochę wysiłku mnie kosztowało tłumaczenie podczas czytania właśnie tych bibułek stalówek i scyzoryka do temperowania ołówka, ale dziewczyny słuchały chętnie i od tego czasu porzuciły ciastolinę na rzecz plasteliny z której powstawały plastusie a potem inne zwierzątka i wymyślne stworki. Od tamtej pory uwielbiają plastelinę, Z ciastoliny nie da się tak lepić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My lepiłyśmy plastusia z ciastoliny, ale faktycznie musiał być zrobiony z jednego kawałka, bo ciastolina nie chce się do siebie lepić.

      Usuń
  17. A my właśnie mamy "Plastusiowy pamiętnik" w formie słuchowiska. Córce bardzo się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chętnie sięgnełabym po tą pozycje gdyż szczerze mówiąc średnio już pamiętam z dzieciństwa przygody Plastusia i a Dusia tylko tak troszkę go zna.

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie sięgnełabym po tą pozycje gdyż szczerze mówiąc średnio już pamiętam z dzieciństwa przygody Plastusia i a Dusia tylko tak troszkę go zna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Plastuś? Oczywiście, że pamiętam!! :-) Ech, ja też mam ogromny sentyment do książek z dzieciństwa. Tego Plastusia już tak dokładnie nie pamiętam, ale świetnie pamiętam dwie części "Karolci" Siedmioróg, uwielbiam!! :-)
    A piórem (takim na naboje) pisałam do czasu aż poszłam na studia, bo tam trzeba było już bardzo szybko pisać ;-D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja przyznam szczerze nie cierpiałam Plastusia. Nawet nie wiem dlaczego. Tak, jak nie cierpiałam Sierotki Marysi. Ciekawa jestem czy to jakiś mój defekt ;) czy jednak to książki trochę zaczynają się starzeć. Muszę wypróbować na moich synkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe co by na to powiedział psycholog? :) Ale przecież nie każdemu musi się wszystko podobać :)

      Usuń
  23. Miałam taką sama reakcję jak Ty jak zaczęłam czytać dzieciom Plastusia :) a on jest taki sam, taki sam jak kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Doskonale go pamiętam :) Moje dziewczynki jeszcze się nim nie zachwycają, może przyjdzie czas ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za moje wybieram co czytamy inaczej czytałybyśmy tylko Kubusia Puchatka ;)

      Usuń
  25. "Plastusiowy Pamiętnik" to swoisty klasyk, który znają nasi rodzice, my i mam nadzieję, że poznają również następne pokolenia. Ja na pewno zapoznam z tą lekturą swojego synka. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ukochana książka z dzieciństwa. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja książkę poznałam dopiero "na starość" :)

      Usuń
  27. Przypomniałaś mi dzieciństwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Też zakupiłam tę książkę dla dzieci - niech trochę poznają książki, które ich mama za młodu czytała.

    OdpowiedzUsuń
  29. ja zaczęłam czytać synkowi "Plastusia" zanim skończył 4 lata - i to tego mojego, starego i bez tylu wizualnych atrakcji, kolorów i czcionek, dużo bardziej szarego niż Wasz... a i tak mu się spodobał!
    zdecydowanie coś w nim jest! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plastuś jest ponadczasowy, nie potrzebuje kolorowej oprawy :)

      Usuń
  30. Jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa :) Oczywiście dla mojej Tosi też kupię :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...