czwartek, 7 maja 2015

Czułości można się nauczyć

    
     Często zdarza się tak, że dzieci adoptowane nie chcą, czy nie potrafią się przytulać i okazywać czułości.  Nie pozwalają rodzicom zbliżyć się do siebie, odsuwają się od nich lub wręcz odpychają ich od siebie. Z pewnością dzieje się tak dlatego, że nikt im wcześniej nie pokazał, jak okazywać sobie uczucia. A może potrafią to, ale boją się ponownego zranienia?


     Gdy poznaliśmy nasze dziewczynki, bardzo się cieszyłam, że nie mają problemu z przytulaniem się do nas, chętnie szły na ręce, siadały na kolanach i pozwalały się całować. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że (szczególnie Kruszynka) owszem najchętniej nie schodziłaby z naszych rąk, pozwala się przytulać, ale sama się do nas nie przytula. Szczerze mówiąc zrozumiałam to dopiero wówczas, gdy sytuacja zaczęła się już zmieniać. Gdy jej małe rączki zaczęły mnie mocno obejmować z całej siły uświadomiłam sobie, że wcześniej tego nie robiła.

     Podobnie wyglądała sytuacja z maskotkami i lalkami - wszystkie szły w kąt, a jak chciałam położyć jakąś na noc u Myszki w łóżku, żeby czuła się bezpieczniej, ona od razu ją wyrzucała. Przez długi czas bawiły się tylko samochodami i klockami.

     O ich wzajemnych stosunkach to już w ogóle nie będę pisała, ale bardzo mylą się wszyscy Ci, którzy myślą, że dziewczynki są ze sobą tak bardzo zżyte, bo razem tyle przeszły i razem zostały adoptowane. Nic bardziej mylnego, ale o tym innym razem. 

     Po roku bycia razem sytuacja bardzo się zmieniła. Dziewczynki stały się bardziej delikatne, wrażliwe i nie mają już najmniejszych problemów z okazywaniem czułości. Gdy widzą, że ktoś z rodziny jest smutny - od razu biegną żeby go przytulić, gdy widzą, że ktoś się uderzył - zjawiają się aby podmuchać zranione miejsce, a całusy rozdają na prawo i lewo z uśmiecham na ustach. 

     Nadal odwiedzamy naszą chorą babcię, gdy ostatnio prowadziłyśmy z siostrą babcię do łazienki Myszka podtrzymywała ją za plecy i w odpowiednich momentach podawała laskę. Kruszynka, jak tylko babcia zakaszle podaje jej miskę, a później coś do picia. Nikt im nie każe tego robić, ba nawet nikt ich o to nie prosi, one tak same z siebie chcą pomóc. 

     Samochody i pociągi także muszą coraz częściej ustępować miejsca lalkom. Dziewczynki urządzają herbatki dla misiów, gotują obiady dla pluszowej rodzinki Świnki Peppy, karmią lalki zarówno butelkami jak i łyżeczkami, oczywiście sadzając je sobie na kolankach, zabierają je na spacer do parku, do lekarza, do dentysty, huśtają na huśtawkach, śpiewają dla nich, tańczą trzymając je na rękach, usypiają śpiewając "aaa", i co mnie najbardziej wzruszyło, przed snem czytają lalkom bajki trzymając je za rękę. 

     Co zrobiliśmy aby je tego nauczyć? Niby nic specjalnego, po prostu staramy się być dobrymi rodzicami. 

     Dzieci uczą się obserwując nas - dorosłych, a szczególnie rodziców. Ważne jest nie tyko to jak odnosimy się do nich samych, maluchy przyglądają się także jak traktujemy innych ludzi, współmałżonka czy własnych rodziców.  Okazując sobie wzajemnie czułość dajemy dzieciom przykład jak powinny się zachowywać w kontaktach z bliskimi osobami.  

    Dzieci otoczone miłością i czułością nie tylko traktują tak później innych ludzi, ale także stają się bardziej pewne siebie oraz własnych wartości, czują się bezpieczne i kochane. 

     Przytulajmy więc nasze dzieci i okazujmy im jak najwięcej czułości zanim powiedzą nam "Nie przed szkołą, koleżanki patrzą!"













32 komentarze:

  1. są wspaniałe. Wy jesteście wspaniali. Chciałabym by wszystkie dzieci na świecie miały takie szczęście. Kłaniam się z szacunkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo, ale my w sumie nie robimy nic specjalnego, kochamy tylko swoje dzieci.

      Usuń
  2. Gdyby nie Wasza czułość i ciepło jakim otaczacie dziewczynki dalej nie umialyby okazywać uczuc. Jesteście wspaniali :*

    OdpowiedzUsuń
  3. super :) podziwiam was i gratuluję cudownych córeczek!! szacunek za odwagę!!!!! dziewczynki takie są bo są wam wdzięczne, ale w dużej mierze to wy nauczyliście je kochać bezinteresownie i szczerze!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że "wdzięczne" nie jest tu właściwym określeniem. My dajemy im tylko to na co zasługują.

      Usuń
    2. najważniejsze, że jest miłość, ale mają za co Wam dziękować :) zasługują na wszelką Waszą miłość, której nie dostały wczesniej!

      Usuń
  4. Wspaniale, ja już u mojego maluch widzę jak lubi się przytulać i okazywać uczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam Was i Waszą rodzinę. Bije z tego tekstu szczęście i wielkie pokłady miłości. Cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma nas za co podziwiać, każda z Was robi to samo dla swoich dzieci.

      Usuń
  6. Widać, że dajecie dziewczynką dużo miłości, albo raczej czuć to z Twoich wpisów. Dzięki Wam mają szansę poznać co to miłość i rodzina.
    Mój synek uwielbia się przytulać i ja kocham gdy wtula się w moje ramiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One dają nam jeszcze więcej miłości niż my im :)

      Usuń
  7. Uwielbiam wracać na Twojego bloga. Jest tu tyle miłości, że wystarczyłoby dla wszystkich ludzi na świecie. Czytając to co piszesz ładują się pozytywną energią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym stworzyć takie relacje z dziećmi, aby nie wstydziły się okazywania szacunku i czułości przed koleżeństwem - oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Znam jedną kobietę, która na powitanie dorosłego już (wówczas około 20-letniego syna) całowała go w policzek nawet przy kolegach i dla wszystkich sytuacja ta była tak naturalna, że aż pozazdrościłam im tego. I nie miało to niczego wspólnego z byciem "maminsynkiem". Sama tulę dzieciaki ile się da i od narodzin nie ma dnia, abym nie powiedziała im, że je kocham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że, na szczęście, z dziewczynkami jest łatwiej stworzyć takie relacje o jakich piszesz. Ja do tej pory bardzo chętnie przytulam się do rodziców :)

      Usuń
  9. Jeśli rodzice okazują sobie czułość, to i dzieci z czasem tą czułość okażą. Niektóre pociechy potrzebują więcej czasu, na rozeznanie sytuacji. Podejrzewam że boją się zaangażować ... Kiedy jednak zorientują się że są bezpieczne, że są kochane odwzajemniają uczucie . Pozdrawiam i zapraszam http://mlodamamabloguje.piszecomysle.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście moje dziewczynki potrzebowały raczej mniej czasu niż więcej :)

      Usuń
  10. Ale przyjemna atmosfera panuje na Twoim blogu! Pełna miłości! Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://kaszka-z-mlekiem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteście cudownymi rodzicami, a dziewczynki uczą się wszystkiego od Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, do cudowności to niestety jeszcze dużo nam brakuje.

      Usuń
  12. Ciężka praca za Wami :) ale córki wynagradzaja ją, prawda?bardzo Was podziwiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wynagradzają i to z nawiązką, ale myślę, że najgorsze jeszcze przed nami. Jak przetrwamy dorastanie to dopiero wówczas będzie można powiedzieć, że ciężka praca jest już za nami. Ale nie ma sie co naprzód przejmować.

      Usuń
  13. Zdjęcia mnie rozczuliły, szczególnie 1,7 i ostatnie. Po zabawach dziewczynek widać, jaka troską je otaczacie, jak spędzacie wspólnie czas.
    Nasz Synek, jak trafił do domu, nie lubił być dotykany. Nie było mowy, żeby trzymać Go za rączkę przy zasypianiu. Miałam wrażenie, że dotyk wręcz Go boli. Z każdym tygodniem jest lepiej. Pozwala się przytulać, głaskać, masować. Nareszcie :)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki mały brzdąc, a musiał czuć, że nie wszystko było tak jak powinno. Ważne, że już się do Was przekonał :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkiego można się nauczyć!

    OdpowiedzUsuń
  16. super dzieciaki :)

    a zgadzam się, że czułości można się nauczyć...i wiele wynosimy z domu. nawet te dzieci, a w sumie zwłaszcza te, które nie chcą się przytulać bardzo tego potrzebują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze męża nauczę kiedyś czułości :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...