środa, 11 marca 2015

Jeśli bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci - Agnieszka Frączek


     W jednym z poprzednich postów wspominałam, że z dziećmi należy być szczerym i że rozmawiamy z dziewczynkami o adopcji od samego początku. Rozglądałam się ostatnio za jakąś książką, bajką, którą pomogłabym czytać dziewczynkom, żeby przybliżyć im jeszcze ten temat.


     Poczytałam fora internetowe i recenzje różnych pozycji dotyczących adopcji i zdecydowałam się na zakup książki Agnieszki Frączek "Jeśli bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci".

     Książka miała same pozytywne opinie, wszyscy byli nią  wprost zachwyceni. Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji Nasz Bocian tak pisała o tej pozycji: "Książeczka napisana z ogromnym wyczuciem, z lekkim przymrużeniem oka, pięknie. Prawdziwa perełka dla małych i dużych, nie tylko dla rodziców adopcyjnych i ich dzieci, ale także dla tych, którzy w gronie swoich bliższych i dalszych znajomych mają dzieci adoptowane i nie bardzo wiedzą, jak o tym rozmawiać." 

     Jest to wesoła historia opowiedziana wierszem przez dziecko, które zostało adoptowane. Zaczyna się w momencie, gdy rodzice poznają się i zakochują w sobie, a kończy jakiś czas po adopcji pokazując, że mimo tego iż dziecko trafiło do rodziny w nieco inny sposób, dalej życie toczy się tak jak w każdej przeciętnej rodzinie. 



     Książka "Jeśli bocian nie przyleci..." niewątpliwie ułatwia zgłębienie i pojęcie tego bardzo ważnego i niełatwego tematu, dodatkowo napisana jest lekkim, zrozumiałym dla dzieci językiem. Byłaby świetna, gdyby nie jedno ALE... "...kiedy widzę gdzieś bociany, to przytulam się do mamy... I z uśmiechem mylę o tym, że choć przez bocianie psoty nigdy mnie nie miała w brzuszku, wciąż nosiła mnie w serduszku." Tyle się ostatnio napisałam o szczerości wobec dzieci więc jak mogę im teraz mówić, że zostały adoptowane bo bocian nie przyleciał do rodziców?! Niby po tytule mogłam się domyślić, że bocian odegra w książeczce bardzo ważną rolę, ale szczerze mówiąc nie pomyślałam o tym dopóki jej nie przeczytałam. Książka, która ma wytłumaczyć dzieciom co to jest adopcja i w jaki sposób trafiły do rodziny bardzo komplikuje tłumaczenie im skąd się w ogóle biorą dzieci. Nie mogę przecież własnych córek utwierdzać w przekonaniu, że to bocian przynosi, wkłada, czy sama nie wiem co właściwie robi, że dzieci trafiają do maminych brzuszków. 




     Zanim zaczynamy czytać za każdym razem mówię dziewczynkom: "Pamiętajcie, że bociany nie przynoszą dzieci do brzuszków". Na razie nie zadają więcej pytań. 

    Kruszynce tak spodobała się ta pozycja, że bardzo często sama ją "czyta". 




13 komentarzy:

  1. Dobrze jest wiedzieć o takiej książce :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że pokazujesz takie rzeczy. Widać, że książka jest godna polecenia sama ją z miłą chęcią przeczytam swoim dzieciom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że jest taka literatura. To na pewno jest pomocne w rozmowach z dzieciaczkami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozwiazanie na postac bociana zawsze sie znajdzie, a ksiazka niesie bardzo madre tresci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię takie "mądre" książki. Dzięki nim łatwiej jest wytłumaczyć i zrozumieć trudne tematy życia codziennego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny tytuł:) Wiesz co, z tymi bocianami trochę racji, ale co miała autorka napisać? Gdyby napisała o rozmnażaniu, to musiałaby dorobić wstępną książeczkę "Skąd się biorą dzieci":D A tak każdy rodzic może sam sobie zdecydować, kiedy dziecko uświadomić seksualnie. Twoje pociechy nie są jeszcze ciekawe, skąd dokładnie dzieci się biorą, ale gdyby czytać tą książeczkę dziecku, które już wie, to bocian wzbudzałby zapewne pocieszny chichot. Tak to bocian jest po prostu sposobem na przemilczenie pewnego aspektu. Bocian, kapusta, a potem przychodzi czas na uświadamianie dzieciaczka, o ile wcześniej za rodzica nie zrobią tego bardziej uświadomieni koledzy i koleżanki pociechy:D
    W każdym razie, jak najbardziej popieram granie z dziećmi w otwarte karty, jeśli chodzi o adopcję. W końcu to nie żaden wstydliwy epizod, a piękny moment dla rodziny. Myślę że warto o adopcji mówić i oswajać z nią malucha, aby uniknąć w przyszłości stresujących sytuacji i stworzyć przyjemne wspomnienia. Niestety spotkałam się z rodzicami, którzy ukrywali prawdę i ta prawda obrosła strachem wręcz jakimś i zmową milczenia. Brawo dla Ciebie!
    Pozdrowienia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej odpowiadałaby wersja, gdzie byłoby po porostu napisane, że rodzice nie mogli mieć dzieci, bez wdawania się w szczegóły biologiczne, kapusty czy inne bociany.

      Usuń
  7. O matko... Przecież bocian to przenośnia! Metafora! Ludzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to wiem, ale wytłumacz 2 letniemu dziecku co to metafora.

      Usuń
  8. Wcale nie trzeba tłumaczyć dziecku, co to jest metafora :-). Wystarczy się nią sprawnie posłużyć. Przecież do dwulatka właśnie metafora trafi szybciej niż brutalna dosłowność. Właśnie po to ludzie piszą bajki i baśnie - zamiast encyklopedii.
    A zarzut: "[książka] Byłaby świetna, gdyby nie jedno ALE..." etc. chyba nie pochodzi od dziecka, prawda...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarzut? Nie zarzut tylko opinia, dla mnie przez ten szczegół książka nie jest świetna tylko dobra. Nie musisz się ze mną zgadzać.

      Usuń
  9. Wiem, że nie muszę, korzystam więc z tego :-).
    Nic nie poradzę, mam do tej książki mocno emocjonalny stosunek. Dostaliśmy ją, kiedy nasza Córka - dzisiaj już uczennica! - miała kilka tygodni. I właśnie dzięki tej książce i tej bocianiej metaforze tak gładko przeszliśmi przez czas wyjaśniania Córce, jak zostaliśmy jej rodzicami.
    Pozdrawiam,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mamy tę książeczkę na półce.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...